Ten klub powstał z pasji i chęci pomocy młodym ludziom, pozytywnie nakręconym łobuzom. Fot. Archiwum klubu
Ten klub powstał z pasji i chęci pomocy młodym ludziom, pozytywnie nakręconym łobuzom. Jego założyciel, Lucjan Pietryga, nie ukrywa, że w życiu popełnił wiele błędów i chce przed nimi uchronić młodych chłopaków. Wszystko robi z pasji, chęci pomagania. Za treningi nie bierze opłat.
Klub bokserski Haja Dyrdy działa od ubiegłego roku. Nazwę wymyślili sami zawodnicy. W klubie jest około 30 chłopców w wieku od 13 lat do ponad 20 lat. Są z m.in. Dyrd, Woźnik, Strzebinia, Miasteczka Śląskiego i Kalet. Jednak regularnie trenuje 15-20 osób. Mimo tak krótkiego czasu uczęszczania na zajęcia prowadzone przez Lucjana Pierygę, już z powodzeniem startują w zawodach – jak równy z równym z zawodnikami trenującymi po kilka lat.
Wszystko zaczęło się od chęci zachęcania młodych ludzi do uprawiania sportu, wybrania aktywnego trybu życia, zamiast siedzenia przez komputerem i sięgania po używki.
– Sam w życiu zrobiłem niejeden błąd i chcę przed nimi uchronić młodych chłopaków. Wybór padł na boks, gdyż uczy on pokory, dyscypliny, myślenia pod presją, szacunku dla przeciwnika, radzenia sobie z porażką, odwagi i wielu innych rzeczy. To przydaje się również w codziennym życiu – podkreśla Pietryga.
Świetnie układa mu się współpraca z Zacharym Hońcą, prezesem klubu. Nasz rozmówca prowadzi treningi, ma już uprawnienia trenera boksu II kategorii. Haję Dyrdy wspierają i napędzają do dalszego rozwoju również Bartłomiej i Józef Bielecki oraz dr Piotr Kwiatkowski.
Co ciekawe, treningi są bezpłatne. – Prowadzę je z pasji, nie po to, żeby zarobić. Pasja jest potrzebna, żeby robić coś dobrze. Po prostu zależy mi na tych młodych ludziach. Kiedy byłem w ich wieku nie mieliśmy dostępu do klubów sportowych, nie mieliśmy gdzie się pozytywnie wyszumieć, nauczyć radzić z emocjami. Bywało, że po prostu sięgało się po alkohol, co prowadzi do tragicznych skutków – mówi Lucjan Pietryga.
Sam ma za sobą trudną, ale zwycięską walkę z rakiem. To tym bardziej zmotywowało go do aktywności. Cieszy się, że wolny czas mogę poświęcić młodym ludziom. –Przyjemność i satysfakcję, sprawia mi to, że mogę komuś pomóc, że chłopcy odnaleźli się w klubie, chętnie tu przychodzą i trenują – zapewnia trener.
Czego można życzyć klubowi i młodym zawodnikom? Znalezienia swojej drogi w życiu, umiejętności oparcia się pokusom, niewchodzenia na złą drogę i unikania błędów. Oczywiście także sportowych sukcesów, choć jak zapewnia Lucjan Pietryga one same przyjdą, jeżeli tylko zawodnicy będą na to pracować solidnym treningiem i ciężką pracą.
Warto również trzymać kciuki za współpracę z amatorską ligą bokserów Maxliga, w której mogą się sprawdzić młodzi zawodnicy. Haja Dyrdy ma już za sobą udane starty, a być może niebawem liga zadomowi się i w Woźnikach.
Czytaj też:
Lubliniec. Zginął motocyklista, jest akt oskarżenia
Firma z Koszęcina rozbuduje bulwary
Nasze dziewczyny z sukcesami na Słowacji
::video{"type":"onnetwork","item":"113"}